Konkurs mini-opowieści
- nieznany
- Mistrz Gry
- Posty: 2045
- Rejestracja: śr, 21 sty 2009, 17:53
- Naklejki: 4
- Lokalizacja: Uniwersum Kreacji
Luk proponuje przygody konia Roberta w średniowiecznym lesie.
Filip wyjechał, więc nie może wziąć udziału w konkursie. Sędziowie, piszcie na PW, która z proponowanych fabuł jest najlepsza. Na własną głosować nie można. Uczestnicy konkursu też glosują, ale pisząc posty.
Filip wyjechał, więc nie może wziąć udziału w konkursie. Sędziowie, piszcie na PW, która z proponowanych fabuł jest najlepsza. Na własną głosować nie można. Uczestnicy konkursu też glosują, ale pisząc posty.

Rrauu hau hou grrao Hauhaure (hau. Mówię poprawnie po Hauhasku).
Tym kolorem prowadzę walkę admina ze złem.
"Wszyscy jestescie moimi dziubaskami ^^" <- Ten cytat zawsze poprawia mi humor, Api.
- nieznany
- Mistrz Gry
- Posty: 2045
- Rejestracja: śr, 21 sty 2009, 17:53
- Naklejki: 4
- Lokalizacja: Uniwersum Kreacji
Ktoś mi mówił, że Dadi wyjechał.
Jest tak?
Jeśli tak, to gracze decydują głosowaniem o tym, jaki będzie temat.
Jest tak?
Jeśli tak, to gracze decydują głosowaniem o tym, jaki będzie temat.

Rrauu hau hou grrao Hauhaure (hau. Mówię poprawnie po Hauhasku).
Tym kolorem prowadzę walkę admina ze złem.
"Wszyscy jestescie moimi dziubaskami ^^" <- Ten cytat zawsze poprawia mi humor, Api.
- nieznany
- Mistrz Gry
- Posty: 2045
- Rejestracja: śr, 21 sty 2009, 17:53
- Naklejki: 4
- Lokalizacja: Uniwersum Kreacji
Słuchać!
Nie głosujecie, więc losowałem temat. Na pierwszy ogień poszedł projekt Luka-koń Robert przeżywa przygody w średniowiecznym lesie. Dalej!
Pierwszy pojedynek: Johanna contra Rafi uważam za rozpoczęty.
I potrzeba nam dwóch jurorów zastępczych, Filip wyjechał, chyba tak samo Dadi.
Nie głosujecie, więc losowałem temat. Na pierwszy ogień poszedł projekt Luka-koń Robert przeżywa przygody w średniowiecznym lesie. Dalej!
Pierwszy pojedynek: Johanna contra Rafi uważam za rozpoczęty.
I potrzeba nam dwóch jurorów zastępczych, Filip wyjechał, chyba tak samo Dadi.

Rrauu hau hou grrao Hauhaure (hau. Mówię poprawnie po Hauhasku).
Tym kolorem prowadzę walkę admina ze złem.
"Wszyscy jestescie moimi dziubaskami ^^" <- Ten cytat zawsze poprawia mi humor, Api.
- Rafał
- Starszy Norman
- Posty: 446
- Rejestracja: ndz, 11 lis 2007, 15:50
- Lokalizacja: wiesz, że lubię makaron?
- Kontakt:
Dobrze... Więc oto moja baśń...
Przygoda konia Roberta w lesie średniowiecznym
Dawno, dawno temu, kiedy las był jeszcze młody i piękny, żył tam pewien koń, któremu nadano imię Robert. W początkach jego życia, wiodło mu się dobrze. Miał stałe miejsce zamieszkania i całkiem miłych przyjaciół. Nie miał żadnych obowiązków, więc popołudnia spędzał na zabawie z kolegami w lesie.
Pewnego dnia, podczas zabawy w chowanego, koń poszedł zbyt daleko w las. Z racji tego, iż Robert był jeszcze młody, nie znał całego lasu do końca. Po zapuszczeniu się w najdalsze zakątki gęstwiny, stwierdził, że nie ma pojęcia jak uciec. Nagle z drzew wyskoczyła Gęś Apokalipsy z Kurą Zagłady. Przerażony Robert uciekał, ile sił kopytach. Niestety, drób był szybszy. Gęś rzuciła czar oślepienia i koń walnął się o drzewo. Kura wyczarowała linę i pociągnęła nieprzytomne zwierzę za sobą.
Kiedy koń oprzytomniał, zdał sobie sprawę, że nie wie gdzie jest. Wokoło było mnóstwo drzew. Czyli musiał być w lesie. Zamroczony jeszcze Robert nie zdawał sobie sprawy, że jest w swoim domu.
- To wszystko mi się przyśniło! - krzyknął radośnie
Natychmiast poszedł do rodziców. Jednak tam ich nie było. Za to była kartka z napisem:
"Gę gę gę. Gę gę gę gę gę. GĘ GĘ"
- Drób Chaosu! - pomyślał Robert
Ruszył pędem do przyjaciół lecz u nich w domu znajdowała się kartka z tym samym napisem. Koń wiedział już co musi zrobić. Popędził prosto w las, nie zważając na drzewa. Na jednym z nich wisiała kolejna kartka ze strzałką. Zwierzę biegało szlakiem z karteczek, aż w końcu dotarło na miejsce.
Była to duża polana, otoczona gęsto drzewami. Na jej środku znajdowała się olbrzymia torpeda. Pomimo swej częściowej wady wzroku, koń zobaczył w niej swych rodziców i przyjaciół. Nie namyślając się zbyt długo, Robert podbiegł do torpedy. Wtem z gęstwiny wyszły kury i gęsi, a było ich ponad 50. Otoczony koń był bezradny. Nagle wpadł mu do głowy plan. Torpeda nie jest zbyt mocno przyczepiona. Może udałoby się w nią walnąć. Tak, to jest myśl. Koń rozpędził się maksymalnie i ruszył, tratując przy tym stojące mu na drodze gęsi i kury. Łupnął w torpedę, a ta przewróciła się. Gęsi rozpoczęły atak. Szturmem rzuciły się na Roberta, aby pomścić stratowanych sprzymierzeńców. Robert potarł kopyto o kopyto i rzucił iskrę na koniec torpedy. Ona wystrzeliła i udało im się uciec. Drób, który próbował złapać konia, zostawał częściowo zwęglony. W końcu dały sobie spokój. Koń Robert uratował rodzinę i przyjaciół od niechybnej śmierci.
Pozostawał jeszcze jeden problem. Jak uwolnić wszystkich, zanim torpeda walnie w jakieś drzewo? Koń podszedł do małego okienka i otworzył je. Kazał wszystkim skakać. Ci, z bojaźnią skakali na miękką trawę. Na samym końcu skoczył Robert. Udało się.
Po spiesznym powrocie do domu, koń opadł na posłanie i powiedział:
- To była przygoda...
Wtedy jego mama podeszła do niego i powiedziała zdumiona:
- Masz wadę wymowy?
- Chyba tak... Kiedy walnąłem głową w torpedę, przewidziałem to.
Mama przytuliła go i szepnęła mu do ucha:
- Gdyby nie ty, ja i tata byśmy już nie żyli. Jestem z ciebie dumna.
Potem podszedł tata i powiedział to samo zamieniając "tata" na "mama".
I tak, Koń Robert uratował wszystkich od zagłady, tym samym zyskując wadę wymowy, już na całe życie...
Nie ma tu akapitów, więc jest tak. Mam nadzieję, że nie odejmiecie mi za to punktów, bo to nie moja wina.
Przygoda konia Roberta w lesie średniowiecznym
Dawno, dawno temu, kiedy las był jeszcze młody i piękny, żył tam pewien koń, któremu nadano imię Robert. W początkach jego życia, wiodło mu się dobrze. Miał stałe miejsce zamieszkania i całkiem miłych przyjaciół. Nie miał żadnych obowiązków, więc popołudnia spędzał na zabawie z kolegami w lesie.
Pewnego dnia, podczas zabawy w chowanego, koń poszedł zbyt daleko w las. Z racji tego, iż Robert był jeszcze młody, nie znał całego lasu do końca. Po zapuszczeniu się w najdalsze zakątki gęstwiny, stwierdził, że nie ma pojęcia jak uciec. Nagle z drzew wyskoczyła Gęś Apokalipsy z Kurą Zagłady. Przerażony Robert uciekał, ile sił kopytach. Niestety, drób był szybszy. Gęś rzuciła czar oślepienia i koń walnął się o drzewo. Kura wyczarowała linę i pociągnęła nieprzytomne zwierzę za sobą.
Kiedy koń oprzytomniał, zdał sobie sprawę, że nie wie gdzie jest. Wokoło było mnóstwo drzew. Czyli musiał być w lesie. Zamroczony jeszcze Robert nie zdawał sobie sprawy, że jest w swoim domu.
- To wszystko mi się przyśniło! - krzyknął radośnie
Natychmiast poszedł do rodziców. Jednak tam ich nie było. Za to była kartka z napisem:
"Gę gę gę. Gę gę gę gę gę. GĘ GĘ"
- Drób Chaosu! - pomyślał Robert
Ruszył pędem do przyjaciół lecz u nich w domu znajdowała się kartka z tym samym napisem. Koń wiedział już co musi zrobić. Popędził prosto w las, nie zważając na drzewa. Na jednym z nich wisiała kolejna kartka ze strzałką. Zwierzę biegało szlakiem z karteczek, aż w końcu dotarło na miejsce.
Była to duża polana, otoczona gęsto drzewami. Na jej środku znajdowała się olbrzymia torpeda. Pomimo swej częściowej wady wzroku, koń zobaczył w niej swych rodziców i przyjaciół. Nie namyślając się zbyt długo, Robert podbiegł do torpedy. Wtem z gęstwiny wyszły kury i gęsi, a było ich ponad 50. Otoczony koń był bezradny. Nagle wpadł mu do głowy plan. Torpeda nie jest zbyt mocno przyczepiona. Może udałoby się w nią walnąć. Tak, to jest myśl. Koń rozpędził się maksymalnie i ruszył, tratując przy tym stojące mu na drodze gęsi i kury. Łupnął w torpedę, a ta przewróciła się. Gęsi rozpoczęły atak. Szturmem rzuciły się na Roberta, aby pomścić stratowanych sprzymierzeńców. Robert potarł kopyto o kopyto i rzucił iskrę na koniec torpedy. Ona wystrzeliła i udało im się uciec. Drób, który próbował złapać konia, zostawał częściowo zwęglony. W końcu dały sobie spokój. Koń Robert uratował rodzinę i przyjaciół od niechybnej śmierci.
Pozostawał jeszcze jeden problem. Jak uwolnić wszystkich, zanim torpeda walnie w jakieś drzewo? Koń podszedł do małego okienka i otworzył je. Kazał wszystkim skakać. Ci, z bojaźnią skakali na miękką trawę. Na samym końcu skoczył Robert. Udało się.
Po spiesznym powrocie do domu, koń opadł na posłanie i powiedział:
- To była przygoda...
Wtedy jego mama podeszła do niego i powiedziała zdumiona:
- Masz wadę wymowy?
- Chyba tak... Kiedy walnąłem głową w torpedę, przewidziałem to.
Mama przytuliła go i szepnęła mu do ucha:
- Gdyby nie ty, ja i tata byśmy już nie żyli. Jestem z ciebie dumna.
Potem podszedł tata i powiedział to samo zamieniając "tata" na "mama".
I tak, Koń Robert uratował wszystkich od zagłady, tym samym zyskując wadę wymowy, już na całe życie...
Nie ma tu akapitów, więc jest tak. Mam nadzieję, że nie odejmiecie mi za to punktów, bo to nie moja wina.
www.rafal97.ownforum.org <--- moje forum! Zapraszam!
http://www.qbafoty.webpark.pl
Dawno, dawno temu, kiedy forum było jeszcze młode mój nick brzmiał: Rafi.
http://www.qbafoty.webpark.pl
Dawno, dawno temu, kiedy forum było jeszcze młode mój nick brzmiał: Rafi.
- nieznany
- Mistrz Gry
- Posty: 2045
- Rejestracja: śr, 21 sty 2009, 17:53
- Naklejki: 4
- Lokalizacja: Uniwersum Kreacji
- Dadi
- Mistrz Pisarstwa
- Posty: 613
- Rejestracja: pn, 31 gru 2007, 11:00
- Naklejki: 7
- Lokalizacja: Ostrów Mazowiecka
- Kontakt:
- nieznany
- Mistrz Gry
- Posty: 2045
- Rejestracja: śr, 21 sty 2009, 17:53
- Naklejki: 4
- Lokalizacja: Uniwersum Kreacji
- Rafał
- Starszy Norman
- Posty: 446
- Rejestracja: ndz, 11 lis 2007, 15:50
- Lokalizacja: wiesz, że lubię makaron?
- Kontakt:
Malutko
. Johanna wygra.
PS. Ona wyjechała.
PS. Ona wyjechała.
www.rafal97.ownforum.org <--- moje forum! Zapraszam!
http://www.qbafoty.webpark.pl
Dawno, dawno temu, kiedy forum było jeszcze młode mój nick brzmiał: Rafi.
http://www.qbafoty.webpark.pl
Dawno, dawno temu, kiedy forum było jeszcze młode mój nick brzmiał: Rafi.
- Rafał
- Starszy Norman
- Posty: 446
- Rejestracja: ndz, 11 lis 2007, 15:50
- Lokalizacja: wiesz, że lubię makaron?
- Kontakt:
No dobra, poniosło mnie. Dzięki za to 40, Luk.
www.rafal97.ownforum.org <--- moje forum! Zapraszam!
http://www.qbafoty.webpark.pl
Dawno, dawno temu, kiedy forum było jeszcze młode mój nick brzmiał: Rafi.
http://www.qbafoty.webpark.pl
Dawno, dawno temu, kiedy forum było jeszcze młode mój nick brzmiał: Rafi.
- nieznany
- Mistrz Gry
- Posty: 2045
- Rejestracja: śr, 21 sty 2009, 17:53
- Naklejki: 4
- Lokalizacja: Uniwersum Kreacji
- nieznany
- Mistrz Gry
- Posty: 2045
- Rejestracja: śr, 21 sty 2009, 17:53
- Naklejki: 4
- Lokalizacja: Uniwersum Kreacji
Zrobimy tak: gdy Johanna wróci, napisze swoja baśń, podczas gdy Agata9 i KubaLdo będą toczyć drugi ,,pojedynek". Teraz niech Agata9 i KubaLdo wybiorą tematykę baśni.
-przygoda Kretona z Latającej Wyspy
-przygoda członka Rady 7 Czarodziejów w Magixsie
-przygoda Kretona z Latającej Wyspy
-przygoda członka Rady 7 Czarodziejów w Magixsie

Rrauu hau hou grrao Hauhaure (hau. Mówię poprawnie po Hauhasku).
Tym kolorem prowadzę walkę admina ze złem.
"Wszyscy jestescie moimi dziubaskami ^^" <- Ten cytat zawsze poprawia mi humor, Api.

